Warsaw is capital city of Poland. Last polls said that we have almost 2 000 000 people living here. Our "pink" media and NGOs declare amount 200 000 GLBT people in Warsaw. Huge numbers isn't it?
In 1998, when I became one of the first openly gay person in Poland, my city had four gay clubs. Two of them was located underground in old basements, one was Greek's style pub, and one was disco club. Warsaw's gay community doesn't have so much choice, so gay clubs owners had motto:
"Doesn't matter how our club looks, or what we will do. Queers will come anyway".
Not so much changed for this years. Now, in 2008 GLBT person in Warsaw can choose between 14 clubs, bars and saunas. Disco clubs, sex clubs, pub's style clubs, saunas and everything else. Nice...it will be nice, except one thing. Motto of gay club owners doesn't change. They still are in morality:
"We will give you place to come, and you will give us all your money.That's all what you can expect."
In most "western" countries, what I was proud to visit, gay club's owners was prepared not only for "take" but for "give" way of thinking. I mean "I will give you something special, because you are my client, and I want you to come back" way of thinking. But not in Warsaw. I remember how hard it was for me and my friends bring gay club's owners to participate in costs of Equality Parade. All of them was open and happy, when we propose them after party hosting. But their enthusiasm stopped just after first question: "How much you can donate to parade?". After few years nothing change. When you visiting Warsaw's gay clubs, you can expect nothing but standard. The same visage for years, the same Drag Queen's show as it was presented year ago, and the same "stars". What's changing? Entrance payments - thats for sure!
It is something what always surprised me. When I am going to "straight" club, entrance is free - owners charge me only if they offer something special - like show or concert. In gay clubs - tickets are for "Weekend Party". Just party, no show, no special guests, no "award" (of course you can named welcome drink as "award" if you want). Why? Because:
"Queers are stupid, and they will come anyway"
Hopefully I see a little difference. New generation arise and young GLBT people expecting something more. So maybe it is a hope for Gay Life in Warsaw? Who knows?
Polska wersja po kliknięciu na linka:
Warszawa jest stolicą Polski. Według ostatnich sondaży żyje w niej prawie dwa miliony ludzi. Nasze "różowe" media i organizacje deklarują liczbę dwustu tysięcy osób LGBT w Warszawie. Ogromne liczby nieprawdaż?
W 1998 roku, kiedy zostałem jedną z pierwszych polskich jawnych osób homoseksualnych, moje miasto miało cztery gejowskie kluby. Dwa z nich były umieszczone pod ziemią w starych piwnicach, jeden był pubem w greckim stylu, a jeden dyskoteką. Warszawska społeczność gejowska nie miała większego wyboru, więc motto właścicieli gejowskich klubów brzmiało:
"Nie ważne jak nasz klub wygląda, ani co robimy. Cioty przyjdą tak czy inaczej".
Niewiele się od tamtej pory zmieniło. Teraz, w 2008 roku osoby LGBT w Warszawie mogą wybierać pomiędzy czternastoma klubami, barami i saunami. Dyskoteki, seks kluby, puby, sauny i wszystko inne. To miłe...byłoby miłe, gdyby nie jedna rzecz. Motto właścicieli tych klubów nie zmieniło się. Nadal tkwią w moralności:
"Dajemy ci miejsce gdzie możesz przyjść, a ty dajesz nam wszystkie swoje pieniądze. To wszystko na co możesz liczyć."
W większości "zachodnich" krajów, które miałem zaszczyt odwiedzić, właściciele gejowskich lokali są przygotowani nie tylko do "biorę" ale też do "daję" drogi myślenia. To znaczy mam na myśli "Daję ci coś specjalnego, ponieważ jesteś moim klientem i chcę, żebyś do mnie wrócił" drogi myślenia. Ale nie w Warszawie. Pamiętam, jak ciężko było mnie i moim przyjaciołom przekonać właścicieli lokali do partycypowania w kosztach Parady Równości. Wszyscy byli bardzo otwarci i szczęśliwi, kiedy proponowaliśmy im, że urządzimy u nich after party. Ale ich entuzjazm wygasał natychmiast po pierwszym pytaniu: "Ile możecie podarować paradzie?". Po kilku latach nic się nie zmieniło. Kiedy odwiedzasz Warszawskie kluby gejowskie, nie oczekuj niczego poza standardem. Ten sam wystrój od lat, te same Drag Queen show od roku i te same "gwiazdy". Co się zmienia? Opłaty za wejście - to na pewno!
To coś co zawsze mnie zdumiewa. Kiedy idę do klubu "heteryckiego", wejście jest za darmo - właściciele kasują mnie tylko kiedy oferują coś specjalnego - jak show albo koncert. W klubach gejowskich - bilety są za "Weekendowe Party". Tylko party, bez show, bez specjalnych gości, bez "nagrody" (oczywiście możecie nazwać welcome drink jako "nagrodę" jeżeli chcecie). Dlaczego? Bo:
"Cioty są głupie i przyjdą tak czy inaczej"
Na szczęście widzę drobne zmiany. Nowa generacja powstaje i młode osoby LGBT oczekują czegoś więcej. Więc może jest nadzieja dla Gejowskiego Życia w Warszawie? Kto wie?




Comments